Cervia w lesie

Cervia w lesie
anonimowy (1698)
Carlo Collodi tłumaczenie (1875)

Kiedyś był król i królowa, którzy byli wśród nich razem jak dwie dusze w wykopie: kochali drogo i były uwielbiany przez swoich poddanych; ale pełna szczęścia z jednym i drugim brakowało niczego: dziedzicem tronu.

Regina, którzy wiedzieli, że król chcielibyśmy ją dwukrotnie, gdyby miała syna, Nigdy w lewo, aby przejść na wiosnę napić się wody, która jest ponoć cudowna dla dzieci. W tych wodach są ludzie pobiegł w tłumy z całego; a liczba obcych była tak przytłaczająca, że istnieją we wszystkich krajach świata.

W wielkim lesie, gdzie poszedł beverle, było kilka fontanny: którym zostały one wykonane z marmuru lub porfiru, bo wszyscy rywalizowali, kto był najpiękniejszy. Pewnego dnia królowa siedziała na brzegu fontanny, Rozkazał swoim paniom opuścić firmę i zostawić ją w spokoju, a potem zaczął zwykły jęczeć.

“Jak niefortunne”, to powiedział, “nie mając dzieci! już pięć lat teraz prosić o łaskę posiadania jednego; a jednak nie mogę go mieć. Więc będę musiał umrzeć bez przeżywa tę pociechę?”

Jak mówił, Zauważył, że woda z fontanny było posunięcie; Potem wyszedł i powiedział wielki krewetki:

“O wielki Regina! Wreszcie będziesz miał pożądaną łaskę. Musisz wiedzieć, że w pobliżu znajduje się wspaniały pałac wykonane przez wróżki: ale jest to niemożliwe, aby znaleźć, ponieważ jest otoczony przez bardzo gęste chmury, przez które przechodzi żaden śmiertelnik oko: tak czy owak, ponieważ jestem twoim pokornym sługą, tutaj jestem gotów menarvici jeśli chcesz zaufać kierunkiem słabej krewetek”.

Królowa słuchała go bez przerywania, bo rzecz zobaczyć krewetki rozprawiał, Był oszołomiony zdumieniem: wtedy powiedziała mu, że chętnie witamy ofertę, ale nie wiedział,, jak on, chodzić do tyłu.

Krewetki uśmiechnął się i natychmiast wziął wygląd pięknej starszej pani.

“to wszystko, O Signora”, le te, “więc nie będziemy już chodzić do tyłu. Ale pytam cię o przysługę: zawsze mnie za jednego z znajomych, bo chcę nic więcej niż być przydatny do czegoś.”

Zostawił fontannę bez kropli wody na nim: Jej suknia była biała, wyłożona karmazynowy jedwabiu, i siwe włosy wiązane z tyłu z zielonymi wstążkami. Nigdy nie widziała takiego starego Gallant! Przywitał Królową, który chciał ją przytulić; e senza mettere tempo in mezzo, Zrobił ją wziąć wąską drogę do lasu, z wielką cud samej królowej: który mimo, że nadchodzi w lesie tysiąc razy, nigdy nie doszło do szybkiego wzdłuż tam. A jak będzie mógł przekazać? To była droga wróżka, aby przejść do fontanny, i całość zwykle zamknięte przez Ronchi i jeżyn: ale jak tylko królowej i jej przewodnika zostały tam umieszczone stopę, róże kwitły nagle z róż, jaśmin i pomarańczowe drzewa splecione swoje oddziały w celu utworzenia pergolę pokryty liśćmi i kwiatami, i tysiące ptaków różnych gatunków, położył na gałęziach drzew, sfringuellarono beztrosko.

Wciąż nie dostał się ze zdziwieniem, że królowa znalazła się olśnił oczy przed oślepiającym blaskiem budynku po drugiej diament; ściany, dachy, sufity, podłogi, ogrody, okna i nawet te same tarasy były diament. W delirium swego podziwu, Ona nie mogła pomóc, ale wysłać niespodziankę krzyk, i poprosił eleganckie staruszkę, które towarzyszyły, jeśli to, co miał przed oczami był sen czy prawda.

“Nie ma nic bardziej prawdziwe, O Signora”, odparła.

I raz otwarto bramy pałacu, i wyszli sześć wróżki: a które! Najpiękniejsze i najbardziej wspaniałe widoki były jeśli nie w całej swojej dziedzinie.

Wszyscy przyszli zrobić głęboki ukłon królowej: i każdy przedstawił ją z kwiatem z kamieni szlachetnych, W celu utworzenia pakietu: Było Rose, tulipan, Anemonowa, un'aquilegia, goździka i granat.

“pani”, mówili, “nie możemy dać większy znak naszej czci, że pozwala przyjść tutaj, aby odwiedzić: jesteśmy bardzo zadowoleni, aby poinformować, że będziesz mieć piękną księżniczkę, które będzie można umieścić nazwę Desiderata, bo trzeba się zgodzić, że jest to duży kawałek, że żądana. Kiedy przyjdzie na światło, Pamiętaj, aby zadzwonić, ponieważ chcemy wzbogacić ją z najpiękniejszych cech; i zaprosić przyjść, Nie trzeba zrobić, to podnieść talię, teraz dajemy, i wyznaczyć jeden po drugim wszystkie kwiaty, myśląc o nas. Czy jesteś pewien, że w krótkim czasie będziemy w swoim pokoju.”

Regina, obok siebie dall'allegrezza, Upadł na szyję do zrobienia; i obejmuje trwała dobre pół godziny.

Kiedy skończyli, Prosili Królową przekazać w swoim pałacu, których nie można się przyczepić słowami wszystkie cuda. Wyobraźmy sobie, że miały one produkować architekta Sun Palace, który został przebudowany w małego że było w wielkim pałacu słońcu. Regina, nie jest w stanie wytrzymać tak żywy blask, został w każdym calu zmuszony zamknąć swoje oczy. Zabrali ją w swoim ogrodzie, i najpiękniejszy owoc, jeśli nie były niewyobrażalne! Morele największe głowy chłopca, i niektóre wiśnie, że aby jeść, Miał to zrobić w czterech kawałkach; a taki znakomity smak, że królowa, gdy mu smakował, Nie chciał jeść inne gatunki w swoim czasie życia.

Wśród wielu cudów, było gaj sztucznych i fałszywych drzew, które rosły i umieścić liście na równi z wszystkich innych.

Nie można narzekać wszystkie okrzyki podziwu Królowej, przemówienia wykonane na księżniczki dla was i dzięki życzliwych ludzi, którzy chcieli dać jej nowinę tak przyjemne: to wystarczy, że nie zapomniano ani słowa wdzięczności i brak ekspresji czułością. Wróżka fontanny został przeniesiony z jego udziałem, jako cięgi dotknął. Królowa odbyła się w pałacu aż do wieczora: głęboko w miłości i muzyki, się jej usłyszeć anielskie głosy. To było prawie utopiony przez prezenty i podziękował tysiąc razy te wielkie damy, To przyszło z dala klejem Fairy Fountain.

Wszyscy ludzie Trybunału, niepokoisz o, ubieganiem się o tu i poza: i nikt nie mógł dowiedzieć się, gdzie ją znaleźć. Nie było nawet ktoś, kto podejrzewa, że ​​został porwany przez jakiegoś obcego pogrubioną, zwłaszcza, że ​​był jeszcze młody i w kwiecie urody.

Gdy piła z powrotem, jak to jest przez figurarselo było głośne okrzyki wszystkie: i dlatego czuli się także w sercu ogromnego pocieszenia za dobre nadzieje, tak w rozmowie było coś pogodnym i gioiale który zakochał się.

Wróżka fontanny opuścił ją, że było prawie blisko domu; i w akcie pożegnania, Oni zdwojoną pieszczoty i komplementy.

Regina, trattenutasi raz na tydzień do picia wody, opuścił jeden dzień bez powrotu do pałacu wróżki z jego eleganckiej starszej pani, który pokazał wszystkie czasy z początku w postaci krewetek, a potem skończyło się jego naturalny kształt.

Regina, gra, że ​​to, Zaszła w ciążę, i stawia na światło księżniczką, do której dał nazwę Want: i natychmiast wziął na pokład, który miał dar, On wyznaczył jeden po drugim wszystkie kwiaty, które go utworzonych, a tu moment widzieli wróżki. Każdy z nich miał inny wóz inny: jeden był z hebanu, sporządzony przez białych gołębi; niektóre z nich kość słoniowa, dołączone do małych jeleni, cedr i inne, i inne drewno-różowy. To była załoga, które kiedyś być wykorzystane na znak przymierza i pokoju; perché, gdy byli zły, Używali tylko latające smoki, węży rzucili płomienie z gardła i oczu, lwy, lamparty i pantery, jazda na który zostały przynosząc z jednego końca świata w krótszym czasie, że nie bierze powiedzieć dzień dobry lub dobry rok. Ale tym razem byli w pokoju i bardzo dobry nastrój.

Królowa widział je wprowadzić swój pokój, mieli bardzo dumny i majestatyczny wosku: a za nimi, Krasnolud i karzeł orszak, wszystko załadowane z prezentami. Po Królowa objął i pocałował małą księżniczkę, Wyjaśnili wyprawkę, wykonany z płótna tak dobrze i tak wystarczająco odporne na sto lat, niebezpieczeństwo stania lisa; duszki obrócił się do godzin bezczynności. Co do koronek były najcenniejszym samego płótnie: nie może być widziana w nim przedstawione, coll'ago strefa kol, cała historia świata; po tym messero pokazując zespoły i koce, haftowane na celu własnymi rękami: a te reprezentowane tysięcy tych giuochetti bardzo zróżnicowanych, które służą do zabawiać dzieci. Odkąd świat istnieje hafciarki i szycia, Nigdy nie widziałem tak wspaniałą rzeczą, że płótno. Ale kiedy został zabrany z kosza, następnie królowa nie mogła powstrzymać się od polowania okrzyk zdumienia, tak że kolebką przewyższył, dla chwały, cała reszta. Został on wykonany z drewna, który kosztował sto tysięcy koron za funt. Posiadane się cztery aniołki: cztery arcydzieła, gdzie sztuka wygrał sprawę, chociaż wszyscy byli rubiny i diamenty, nie można powiedzieć, jak warto. Te cherubiny były animowane przez wróżki; więc gdy dziecko krzyczy, Łagodnie kołysała i śpi, i była to wielka wygoda nawet do pielęgniarki.

Wróżki wziął małą księżniczkę i jeśli messero na kolanach: W zabandażowane i pocałował ponad sto razy, bo to było już tak pięknie, to wystarczyło, żeby ją zobaczyć, go jeść przez całowanie. Kiedy zdali sobie sprawę, że musi pielęgnować, Oni klaskali swoją różdżkę na ziemi, i natychmiast pojawiła się pielęgniarka, który zrobił na takie piękne niemowlę. Pozostał już tylko o dostarczenie: i wróżki spicciarono tego robić zbyt; Kto dał jej cnotę, którzy łaskę; trzeci, cudowne piękno; czwarty, Żałował, że każdy jej szczęścia; piąty, dobry stan zdrowia; a ostatni, łatwość riuscir dobrze we wszystkich tych rzeczy, które miały dokonać.

Regina, zachwycony, a on pewnie by nie podziękować im wiele przysług zasypany księżniczka; gdy nagle zobaczył przyjść do pokoju takie duże krewetki, tylko przejazdem drzwi.

“O! ingratissima Królowa”, powiedział, że krewetki, “jak to możliwe, że on już zapomniał tak szybko wróżkę fontanny i wielkie usługi masz świadczonych, menandovi moje siostry? Jak na przykład! zostały zaproszone wszystkie, a ja sam nie zostawili na bok? Choć też miał przeczucie, i było powodem, że znalazłem się zobowiązany do podjęcia kształcie krewetki po raz pierwszy, że mówiłem do was, Tylko, aby pamiętać, że przyjaźń, zamiast postępuje, Mógł chodzić do tyłu.”

Regina, zdesperowany dla smemoraggine popełnionego, Przerwał i poprosił o przebaczenie. Powiedziała, że ​​uważa się wyznaczyć jej kwiat, podobnie jak wszystkie inne; kto to był pęk kwiatów kamieni szlachetnych, które oszukał: i że nie był w stanie zapomnienia wielkich łask otrzymanych; a, więc, Błagał i nie błagał, aby pozbawić ją jej przyjaźń, aw szczególności, aby pokazać łagodne kierunku Principessina.

Wszystkie wróżki, z obawy, że chciał przekazać jej nędzy i nieszczęścia, Oni chórem Królową widzieć abbonirla.

“Przez Sorelle”, mówili, “Wasza Wysokość nie pogardził potworów przeciwko królowej, że nigdy nie miał umysł do najmniejszej afront; opuszczać, łaski, NIEWŁAŚCIWE skórki krewetki i niech cię widzieć w całym swoim pięknem.”

Jak to zostało powiedziane, wróżka fontanny był trochę „sowa, i czuć siostry praise oswoić trochę i stało się łatwiejsze.

“dobrze”, disse, “I nie zrobi dla ciebie wszystko zło, które chciałem: bo Przysięgam, że to był mój zamiar to wszystko zrujnować, i nikt nie mógł mnie powstrzymać; Niemniej będę mówić wam jedno: jeśli będzie ona ujrzeć światło słońca, zanim zadań piętnastu lat, On będzie żałował gorzko i być może straci swoje życie.”

Krzyk królowej i modlitwami sławny nie skorzystał potrząsnąć włosy swojego wyroku.

Cofnęła chodzenie do tyłu, bo nie chciał opuścić krewetki stroić.

Gdy usuwa się z komory, ubogich królowa zapytała zrobić, jeśli nie było by uratować swoją córkę od hańby, które były zagrożone. Zabrali ze sobą rady, i po kilku stronom przedstawienia, wreszcie przestrzegać tego: że, czyli, Miał produkować dużą budynku bez drzwi i bez okien; z podziemnym drzwiami wejściowymi, i strzec cię tam księżniczki aż dotarł fatalny wiek, się z niebezpieczeństwem.

Trzy strzały były dość różdżkę, aby rozpocząć i zakończyć tę ogromną budowlę. Poza to wszystko było w kolorze białym i zielonym marmurem: i sufity i gl'impiantiti wszystkie diamenty i szmaragdy, przedstawiająca kwiaty, ptaki i tysiąc innych rzeczy ładnych. Na ścianach wisiały aksamitnych różnych kolorach, haftowane przez wróżki własnymi rękami: a ponieważ znał historii, Zabrał smak do reprezentowania najpiękniejsze faktów historycznych i najbardziej godne uwagi: Został namalowany przeszłość i przyszłość, i kilka gobeliny były postrzegane przedstawiana wyczyny największych królów ziemi.

Dobre wróżki wyobrażał sobie ten genialny sposób łatwiej nauczyć się młoda księżniczka różne przypadki bohaterów życia i innych śmiertelników.

Cały dom, wewnątrz, To było oświetlone tylko dzięki lamp: ale nie było tak wiele i tak wiele, który wydawał się być jasny dzień, z roku na rok. Zostały one wprowadzone wszyscy nauczyciele, z których może ona potrzebować kształcić się i doskonalić; i jego duch, svegliatezza ją i jej zdrowy rozsądek zrozumiał wiele rzeczy, nawet wcześniej uczono: dlatego nauczyciele pozostał strasecolati dla pięknych rzeczy, które mogła powiedzieć w wieku, w którym inni faceci wiedzą, po prostu zadzwoń Tata i mama. I to jest dowód, że nie przyznają ich ochrony, na rolce głupcy i degl'ignoranti!

Jeśli żywość jego ducha zakochał się wszyscy, którzy zbliżył, Jej piękno nie mniej, i wiedział amicarsi ludzie bardziej otępiały i najtwardsze serca. Królowa Matka nie pozwoliła jednej minuty, jeśli jego obowiązkiem nie posiadał na króla. Od czasu do czasu dobre wróżki przyszedł zobaczyć księżniczkę i przyniósł prezent rzeczy rzadkich i luksusowych i eleganckich ubrań, wydawało się, że na ślub księżniczki nielicznych, nie mniej piękna dla ciebie.

Ale wśród wszystkich, którzy ją kochali wróżki, ten, który był najbardziej chciał Tulipano, który nigdy i pewnie polecenia królowej, która nie pozwala ujrzeć światło dzienne przed pójściem na piętnaście.

“Nasza siostra, fontanna, jest mściwy”, Said Tulipano, “będziemy mieć piękny połów nam wszystkim zależy na tej dziewczynie; ale jeśli ona może, Masz pewność, że będzie bolało; iz tego powodu musimy, O Signora, że być czujni, i wiele innych.”

Królowa ze swojej strony obiecał stale pilnować czegoś takiego znaczenia: ale zbliża się czas, kiedy jego ukochana córka musiała opuścić zamek, odbywa się jej portret, a portret został zabrany do występów w większych sądów wszechświata. Al solo vederlo, Nie było książę, który nie wykazał wziął podziw: Ale między innymi był jeden, który był tak zauroczony, Nie wiedząc, jak odłączyć więcej. Wzięła go w jej WC, a on zamyka się wraz z portretem, i mówienia, jak gdyby był żywy i mógł go zrozumieć, Powiedziała mu najbardziej namiętne rzeczy tego świata.

Il Re, nie widząc syna, Spytała, co robi i jak przekazać swój czas, i dlaczego nie było więcej niż jego dobry humor. jakiś dworzanin, tych rozmów szczęśliwie, i istnieje kilka z tego występku, pozwoliła mu zrozumieć, że istnieje szansa, że ​​książę dałby jej mózg, bo przeszedł cały dzień zamknięty w jego gabinetu, i nie mówił do siebie, jakby był ktoś z nim.

Król usłyszał to z niezadowoleniem:

“Jak on może”, Powiedział jego powierników, “tak, że mój syn stracił orzeczenie? lui, który zawsze miał tak! Wiesz, że to do tej pory było podziw wszystkich, a ja nie widzę „Oczy żadnych oznak obłędu lub aberracji umysłowej: Myślę, że stają się tylko bardziej przemyślane. Muszę przesłuchać go ode mnie: więc może będę miał się dowiedzieć, co jest utrwalenie że proces został wprowadzony do głowy”.

powiedzieć niż zrobić, Wysłała do niego, a potem kazał wszystkim wyjść z hali. Po kilku przemówieniach, do którego książę odpowiedział, że nie był ostrożny i do tyłu, Król zapytał go, dlaczego przyniósł tak wiele zmian w swoich przyzwyczajeń i jego charakter. Książę, wydawało mu się, że stało się z piłką, padł na nogach, i powiedziała mu:

“Ustaleniu, aby mnie poślubić księżniczkę Czarny: w tym stosunków rodzinnych znajdziesz zalety, Nie mogę obiecać, z jakim księżnej Desiderata; ale, Senor, Uważam tej dziewczynie tak wiele łask i wiele atrakcji, jak druga tak naprawdę nie ma”.

“A gdzie masz poglądy?”, Zapytał król.

“Tyle z jednego do drugiego, portrety były brane”, On odpowiedział książę Wojownika (To było jego imię, odkąd wygrał trzy wielkie bitwy), “i muszę przyznać, że moja pasja do księżniczki dla ciebie jest tak silny,, że jeśli nie wycofać swoje słowa do Czarnej Księżniczki, To nie ma nic, ale śmierć: Zawsze chętnie stracić swoje życie, gdy stracił nadzieję na bycie mężem jednej kocham.”

“„Więc z portretem”, traktować poważnie Król, “Spędzić czas robi jakieś rozmowy, które sprawiają, że śmieszne w oczach wszystkich dworzan? Oni uważają, że mózg zniknął, a gdybyś wiedział, co mówi o tobie, nie miałbyś twarz mówić do tego sposobu podobnych wybryków!”

“Nie mam powodu do wyrzucenia się tak piękny płomień”, On odpowiedział książę, “kiedy widzieli portret pięknej księżniczki tym, Jesteś pewien compatirete pasji czuję się za nią.”

“Idź teraz” Wykrzyknęła Króla, z taką niechęcią, co dało podzielić bizza że ogryzionych wewnątrz.

Jeśli książę nie miał pewność, że nie piękno w świecie można porównać do tej z Desiderata, pozostałby trochę „źle. Zamiast od razu udał się do swojego gabinetu, a następnie wrócił do króla. Król był zaskoczony, jak jego syn.

“Ah!”, powiedział, “moja droga wojownika, Pochwalam wyboru; kiedy mój sąd nie będzie księżniczka taka ładna, Czuję się odmłodzony, zbyt. Od tego momentu natychmiast wysłał ambasadorów do Czarnej Księżniczki isciogliermi słowo: i nawet jeśli miałbym dostać mnie na wojnie broni do śmierci, Wolę pozbyć raz na zawsze.”

Książę szacunkiem ucałował dłonie ojca i objął kolana. Jego radość była tak dużo, Wydawało się, że aby stać się kolejnym. Modlił się i ripregò ojca wysyłania ambasadorów nie tylko do Czarnej Księżniczki, ale również dla Ciebie, Jest polecając że wybrał człowieka, najzdolniejszy i bogatsze niż w Stanach, ponieważ w tej wielkiej okazji trzeba było zrobić piękny rysunek, i dostać to, czego chciała. Król na oczy Beccafico. To był wielki pan, elokwentny jak Cicero, i sto tysięcy lirów renta. Beccafico bardzo lubił książę Wojownik, i się spotkać geniusza, robił zrobić najwspanialszą ekipę i najpiękniejsze barwy o nazwach można sobie wyobrazić. Jego pośpiech skonfigurować przygotowań do podróży był wielki, ponieważ miłość księcia wzrosła o oku przez cały dzień, i był zawsze tam, aby go drażnić, bo odeszli.

“pamiętać”, Powiedziała mu w zaufaniu, “to połowa mojego życia, i tracę świetle rozumu za każdym razem myślę o przypadku, że ojciec księżniczki mógłby zaangażować kogoś innego, bez odwrotu: a następnie powinien stracę ją na zawsze.”

Beccafico zapewnił go, jeśli tylko zyskać na czasie; bo przecież wielki wydatek, do którego poszedł na spotkanie, chciał przynajmniej zrobić z honorem. Wziął Go osiemdziesięciu wagonów wszystko olśniewający złoto i diamenty, i malowane z pewnymi miniatur, do znikają więcej gotowych miniatury kiedykolwiek widziałeś Sieno: było, ponadto, Pięć pozostałych wagonów: dwadzieścia cztery tysiące stron na koniach, odzież jak wiele zasad: a reszta orszaku nie było niszczyć pośród tej świetności.

Kiedy ambasador przez księcia miał audiencję urlopu, Ten objął jako brata, i powiedziała mu:

“myśleć, moja droga Beccafico, że moje życie zależy od małżeństwa, które wykraczają połączyć: wszystko powiedzieć, że im więcej znasz, i prowadzić z tobą Księżniczki, który jest duszą duszy”.

Dała mu ofertę tysiąc prezenty, w której wyróżniał się w taki sam sposób, elegancję i bogactwo; Byli wszyscy kochający alegorie, grawerowane na kamienie szlachetne i diamenty: Encrusted zegarki carbuncles, powyżej z postaciami Want: bransoletki pereł ukształtowane w formie serca: insomma, było coś, do których nie pomyślał, znaleźć sposoby, aby zadowolić.

Ambasador przyniósł ze sobą portret księcia, malowane z taką zręcznością i opanowaniem, że nie brakowało nawet słowo, i wykonane komplementy pełne wdzięku i polotu. »To prawda, że ​​nie może odpowiedzieć na wszystkie, że został poproszony: ale to nie było wielkie zapotrzebowanie. Beccafico, ze swej strony, Książę obiecał, że zrobi, co niemożliwe, aby zobaczyć go szczęśliwym, i dodał, że miał przy sobie dużo pieniędzy: i jeśli cokolwiek mu odmówiono księżniczka, znalazłby środki na zakup jednego z jego kelnerki i byłby porwany. “Ah!”, Zawołał książę, “nie mów nawet w żartach: Jestem pewien, że nazywają obrażony przez sposób prowadzenia tak lekceważący!”

Beccafico nie zatrzymać się powiedzieć więcej, i odszedł.

Wielka plotka o jego podróży było przed nim: Król i królowa byli zadowoleni, perché stimavano molto il suo sovrano e conoscevano gli atti di valore del Principe Guerriero, i, in particolar modo, il suo merito personale; motivo per cui non avrebbero potuto trovare un partito più degno per la loro figlia, neanche a cercarlo apposta nelle cinque parti del mondo. Fu apprestato un palazzo per alloggiarvi Beccafico, e vennero dati gli ordini perché tutta la Corte si mostrasse in abito di gran gala.

Il Re e la Regina avevano pensato di far vedere all’ambasciatore la Principessa Desiderata: ma la fata Tulipano venne a trovare la Regina e le disse:

Guardatevi bene, Regina, da menare Beccafico dalla nostra figliuola”, era solita di chiamarla così, “non conviene che egli la veda tanto presto e non bisogna mandarla al Re, che l’ha domandata in sposa, dopóki nie zadania piętnaście! perché, przeszkadza ci to, co mówię do ciebie, Jeśli ona wychodzi z wyprzedzeniem, upadniesz na nim czuć jakąś wielką klęskę”.

Królowa objęła dobrą Tulip: Obiecał jej słuchać, i bez straty czasu wyszli razem przez Księżniczka.

Tymczasem przyszedł ambasador. Jej kontynuacja trwało dwadzieścia trzy godziny, aby przejść, bo miał sześć tysięcy mułów, Bellshill i złote buty i oznaki aksamitne haftowane perłami i brokatu. Po drodze nie było miażdżące-prasy nie mają jasnego pojęcia, i wszyscy pobiegli, by go zobaczyć. Król i królowa spotkała go, byli tak zadowoleni z jego przyjścia.

Będziemy pominąć u podnóża tych rzeczy,, komplementy wymieniane, perché ci vuol poco a figurarseli: ma quando egli domandò di presentare i suoi omaggi alla Principessa, rimase molto male nel sentirsi negata la grazia.

Signor Beccafico”, disse to Re, “se vi ricusiamo una cosa che pare così giusta, credetelo, non è un capriccio: e perché ne siate persuaso, bisogna raccontarvi la strana avventura di nostra figlia. Jedna twarz, dal giorno che nacque, la prese a noia e la minacciò di mille guai, se ella avesse veduto la luce del sole prima di toccare i quindici anni: noi dunque la teniamo chiusa in un palazzo, che ha i suoi quartieri più belli sotto terra. Era nostra idea di menarvici ma la fata Tulipano ci ha comandato di non fare nulla.

“Dlaczego, Rozpłodnik!”, replicò l’ambasciatore, “a ja wtedy będę mieć niezadowolenie zawrócić bez niej? Ci accordaste do króla mojego pana syna: Ona oczekuje z niecierpliwością żywy: i to jest możliwe, że będzie się mieć pewność, dziecinada, jakie są przewidywania wróżek? Oto portret księcia Wojownika tutaj, Ja celu przedstawienia: i jest tak podobny portret, że kiedy patrzę na to wydaje mi się, aby zobaczyć ten sam książę osobiście.”

tak mówią, odkrył go. portret, którzy zostali pouczeni tylko mówić do księżniczki, disse:

“piękny Desiderata, Nie może być w nim zawarte jak gorąco będę czekać! Dochodzimy teraz do naszego Trybunału, i abbellitela z tych łask, które sprawiają, że unikalny w skali światowej!”.

Portret powiedział nic więcej: e il Re e la Regina rimasero tanto meravigliati, che pregarono Beccafico a darglielo, per portarlo a far vedere alla Principessa. A lui non gli parve vero, e consegnò subito il ritratto nelle loro mani.

La Regina non aveva mai fatto cenno alla figlia di ciò che accadeva in Corte; ed anzi aveva proibito alle dame che le stavano intorno di dirle la più piccola cosa sull’arrivo dell’ambasciatore: ma esse non l’avevano ubbidita, e la Principessa sapeva già che si stava combinando un gran matrimonio; peraltro era tanto prudente, da fare in modo che la madre non si avvedesse di nulla. Quando questa le ebbe mostrato il ritratto del Principe, che parlava, e che le fece un complimento non so se più tenero o più grazioso, ella rimase molto sorpresa, perché non aveva mai veduto nulla di simile; e la bella fisonomia del Principe, l’aspetto sveglio e la regolarità delle fattezze non la stupivano meno delle cose che aveva dette il ritratto parlante.

Vi dispiacerebbe”, le disse la Regina, “di avere uno sposo che somigliasse a questo Principe?”

“pani”, odparła, “non tocca a me a scegliere: sarò sempre contenta di colui che vi piacerà destinarmi.

Ma pure”, insisté la Regina, “se la sorte cadesse su lui, non vi stimereste felice?”

Ella arrossì, abbassò gli occhi e non rispose nulla. La Regina la prese fra le braccia e la baciò più e più volte, né poté frenarsi dal versare alcune lacrime, pensando che stava sul punto di doverla perdere, perché non le mancavano oramai che tre mesi soli a compiere i quindici anni: e nascondendole il suo dispiacere, la mise al fatto di tutto quanto la riguardava nell’ambasciata di Beccafico: e fra le altre cose, le dette anche i regali che erano stati portati per lei. Essa li ammirò: lodò con finezza di gusto le cose più singolari; ma ogni pochino i suoi occhi si divagavano, per andare a posarsi sul ritratto del Principe, con un diletto fin’allora non provato mai.

L’ambasciatore, vedendo che perdeva il suo tempo a insistere perché gli dessero la Principessa, e che si contentavano soltanto di promettergliela, ma in modo solenne da non poterne dubitare, si trattenne pochi giorni presso il Re, e tornò per la posta a render conto al padrone del suo operato.

Kiedy książę poznał, że jego Desiderata nie mogła mieć swoje pierwsze trzy miesiące, Jest on używany w tych wynurzeń żalu, którego zasmuciła cały dwór: nie śpi: Nie jeść i stał się smutny i zamyślony: Stracił swój piękny kolor: przekazując całe dnie leżąc na kanapie, w jego szafie, kontemplować portret księżniczki: Pisał do niej co pięć minut i przekazał list do portretu, jakby to mogło przeczytać. Ostatecznie jego siły zostały osłabione stopniowo, a on poważnie zachorował: Nie było potrzeby do lekarza lub chirurga odgadnąć przyczynę zła.

Król był w rozpaczy; On bardzo kochał swojego syna, i już miał do stracenia. Co dla niego żal! Ani nie widziałem żadnych środków zaradczych, które mogą pomóc im zaoszczędzić książę, którzy nie prosić więcej niż jego Desiderata: bez niego po prostu musiał umrzeć. W obliczu powagi sprawy brał rozdzielczość, aby przejść do znalezienia król i królowa, który obiecał swoją córkę, affine unikania ich, aby przejść do stanu, w którym współczucie zmniejszyło Principe, i nie wysyłać więcej w dłuższej wesele; który nie byłby bardziej, Więc kiedy oni peg dala chce czekać na księżniczki miał za zadanie piętnaście.

Ten krok był niezwykły dla króla, ale to byłoby coś jeszcze bardziej niezwykłe, gdyby zostawiła syna na śmierć, że była droższa od źrenic oczu.

Jednak on wali się na trudności nie do pokonania: i był to wielki wiek króla, który nie zgodził się, jeśli nie podróżujesz w wersji sedan: a ta rzecz jest zła połączeniu zniecierpliwienie syna: więc wysłał pocztę jego zaufany Warbler i pisał listy commoventissime angażować się król i królowa zadowolić go w swoich pragnieniach.

W międzyczasie, bo nie czują się mniej przyjemność kontemplowania portret króla, że nie czuł oglądając Chodzę. Każda mała poszła do pokoju, gdzie zostały wprowadzone, i choć za jego pamięć ukryć uczucia swego serca, byli tacy, którzy mogli je odgadnąć; i, m.in., Fioletowo-a-zamki i Spinalonga, którzy byli jej druhny, si accorsero di quella specie d’irrequietezza che cominciava a tormentarla.

Viola-a-ciocche l’amava di sincero amore e l’era fidatissima; mentre Spinalunga aveva sempre covato una gelosia segreta per le belle virtù e per lo splendido stato della Principessa. La madre di Spinalunga aveva allevata la Principessa, e dopo essere stata sua governante, era divenuta sua dama d’onore. Ella dunque avrebbe dovuto amarla, come la cosa più cara di questo mondo: ma idolatrando essa la propria figlia, e vedendo l’odio di questa per la bella Principessa, non poteva, neanch’essa, volerle bene.

L’ambasciatore, che era stato spedito alla Corte della Principessa Nera, non vi trovò lieta accoglienza, subito che si venne a sapere la bella parte che doveva fare. Ten Murzyn był najbardziej mściwa istota, która może sobie wyobrazić; i wydawało się nie być traktowani tak niefrasobliwie być poinformowani na twarzy, Po obietnic i zobowiązań podjętych, że pozostała rozpoczęte i uruchomienie swobodę. Widziała portret księcia, a on wbił w głowę chce go za wszelką cenę: bo czarnych kobiet, kiedy myślisz o miłości, stać się najbardziej uparta kobieta na świecie.

“Jak na przykład, Pan ambasador”, powiedziała, “Być może twój król nie wierz mi na tyle bogaty, czy wystarczająco ładna? Skręć dla moich stanów i trudno de „szersza; wejść na mój prawdziwy skarb i widać tyle złota, niż kiedykolwiek wydobywany ze wszystkich kopalń Peru; date finalmente un’occhiata al color morato del mio viso, alle mie labbra tumide, al mio naso schiacciato, eppoi ditemi se una donna, per esser bella, non bisogna che sia fatta così!”

“pani”, rispose l’ambasciatore, il quale aveva una gran paura d’essere bastonato, peggio che in Turchia, “io biasimo il procedere del mio Sovrano, per quanto è lecito di farlo a un suddito: e se il cielo mi avesse dato il più bel trono dell’universo, saprei ben io la persona alla quale offrirlo!”

Queste parole vi salvano la vita”, powiedziała, “avevo fissato di cominciare da voi la mia vendetta; ma mi sarebbe parsa un’ingiustizia, perché in fin de’ conti non siete voi la cagione dello sleale procedere del vostro Principe: andate, e ditegli da parte mia che mi fa un vero regalo a sciogliersi con me, perché io non me la sono mai detta con le persone poco di buono.

L’ambasciatore, che non vedeva l’ora di essere congedato, prese queste parole a volo; e via a gambe.

Ma la Negra era troppo stizzita contro il Principe Guerriero, per potergli perdonare. Salì sopra un cocchio d’avorio tirato da sei struzzi, i quali facevano dieci miglia l’ora. Andò al palazzo della fata della fontana, che era la sua comare e la migliore amica che avesse: e dopo averle raccontata la sua avventura, la pregò colle braccia in croce perché l’aiutasse a pigliarsi una vendetta. La fata si lasciò commuovere dal dolore della figlioccia; guardò nel libro, dove si dice tutto, e così venne subito a sapere che il Principe Guerriero lasciava la Principessa Nera per motivo di Desiderata, che egli amava perdutamente, e che era stato perfino malato dalla gran passione di non poterla vedere. Bastò questa cosa per riaccendere nel cuore alla fata quella collera, che oramai era quasi spenta; tanto che si poteva sperare, che non avendo più veduto la Principessa dal giorno che nacque, non avrebbe più pensato a farle del male, senza gl’incitamenti di quella brutta moraccia.

“Jak na przykład!”, gridò la fata, “dunque questa sciaguratissima Desiderata s’è messa in capo di farmi sempre dei dispetti? Nie, nie, vezzosa Principessa: nie, carina mia; non soffrirò mai che ti si faccia un affronto. Il cielo e tutti gli elementi piglieranno parte in questa cosa. Torna pure a casa e fidati alla parola della tua buona comare.

La Principessa la ringraziò e le fece dei doni di frutte e di fiori, che furono moltissimo graditi.

Intanto l’ambasciatore Beccafico si avanzava a spron battuto verso la città, dove stava il padre di Desiderata: e appena giunto andò a gettarsi ai piedi del Re e della Regina; versò un torrente di lacrime e disse con un linguaggio da intenerire i sassi, che il Principe Guerriero sarebbe morto, se gl’indugiavano il piacere di vedere la Principessa: che oramai non mancavano più che tre soli mesi per compire i quindici anni; che non c’era pericolo che in un tempo così corto potesse accadere qualche disgrazia: che si prendeva la libertà di rammentare che questa eccessiva credulità per certe fandonie faceva torto alla maestà reale: w słowie, tanto seppe dire e tanto seppe fare, che finì col persuaderli tutti e due.

Prova ne sia che anche essi s’intenerirono e piansero, ripensando al pietoso stato in cui s’era ridotto il Principe: e finirono col dire che pigliavano qualche giorno di tempo prima di dargli una risposta di benestare. Esso allora replicò che non poteva concedere che poche ore, perché il suo padrone era oramai ridotto al lumicino, e s’era fitto in capo che la Principessa non lo potesse soffrire e fosse essa medesima che studiasse tutti gli ammennicoli per rimandare la partenza dall’oggi al domani.

Allora gli fu detto che nella serata avrebbe saputo quello che si poteva fare.

La Regina corse subito al palazzo della sua cara figlia, e le raccontò ogni cosa. Desiderata sentì un gran dolore: ebbe una stretta al cuore e svenne. Così la Regina poté conoscere tutta la passione del suo amore per il Principe.

Non ti dar tanto alla disperazione, bambina mia”, ella le disse, “tu hai la virtù di poterlo guarire: la sola cosa che mi tenga in pensiero, sono le minacce fatte dalla fata della fontana al momento della tua nascita.

Voglio sperare, O Signora”, ella riprese, “che ci debba essere qualche ripiego, per ingannare questa fata malandrina. Non potrei, jednej rzeczy, partire in una carrozza tutta chiusa, dove non potessi vedere la luce del giorno? questa carrozza l’aprirebbero soltanto la notte, per darci da mangiare, e così arriverei felicemente a casa del Principe Guerriero.

Il ripiego piacque molto alla Regina: ne parlò al Re, il quale lo approvò: e così mandarono a chiamare Beccafico, perché andasse subito a Corte, dove gli dettero per cosa sicura che la Principessa sarebbe partita prestissimo; e gli dissero di recarsi intanto a dare la buona novella al suo padrone, aggiungendo che per amor di far presto, avrebbero tralasciato di farle il corredo e i ricchissimi vestiti, quali si addicevano al suo grado di Principessa. L’ambasciatore, che non capiva nella pelle dalla contentezza, si gettò di nuovo ai piedi delle loro Maestà per ringraziarle, e partì subito senza aver veduto la Principessa.

Non c’è dubbio che ella avrebbe sentito un gran dolore nello staccarsi dal padre e dalla madre, se fosse stata meno viva in lei la prevenzione a favore del Principe: ma si danno nella vita certi sentimenti così prepotenti, che fanno tacere tutti gli altri. Le prepararono una carrozza foderata al di fuori di velluto, ornato di grandi borchie d’oro; e al di dentro di broccato ricamato d’argento e color di rosa. Non vi erano cristalli; la carrozza era molto grande, tutta chiusa come una scatola; e uno dei primi signori del Regno teneva in custodia le chiavi, che aprivano la serratura degli sportelli. E perché un seguito troppo numeroso poteva essere d’impiccio, furono scelti pochi ufficiali per accompagnarla: e dopo averle date le più belle gemme del mondo e alcuni ricchissimi vestiti, e dopo gli addii, che fecero quasi soffocare dai pianti e dai singhiozzi il Re, la Regina e tutta la Corte, la chiusero nella carrozza, insieme alle sue dame d’onore Viola-a-ciocche e Spinalunga.

Bisogna ricordarsi che Spinalunga non voleva punto bene a Desiderata; ma invece ne voleva moltissimo al Principe Guerriero, del quale aveva veduto il ritratto parlante. Il dardo che l’aveva ferita era così acuto, że, nel partire, disse a sua madre che morirebbe di dolore, se accadesse il matrimonio della Principessa, e che se voleva salvarla dalla sua tristissima sorte, bisognava trovasse il verso di mandare all’aria ogni cosa. Sua madre, che era dama d’onore, le disse di darsi pace, che avrebbe cercato il modo di consolarla e di farla felice.

Quando la Regina fu sul punto di staccarsi dalla sua figlia, che partiva, la raccomandò, non si può dir quanto, a questa femmina trista.

Questo prezioso deposito”, diss'ella, “lo confido alle vostre mani. Mi è più caro della vita! abbiate cura della salute di mia figlia, e soprattutto guardate bene che non vegga mai la luce del giorno. Sarebbe finita per lei! Voi sapete da quali sciagure è minacciata, e però ho fissato coll’ambasciatore del Principe Guerriero che, fino a tanto che non abbia quindici anni compiti, la terranno in un castello, dove non possa vedere altra luce che quella dei lampadari.

La Regina affogò di regali questa dama, per impegnarla a stare attaccata fedelmente alle sue istruzioni, ed ella dal canto suo promise di vegliare alla conservazione della Principessa, e di renderle minutissimo conto di tutto, appena fossero arrivate.

A questo modo il Re e la Regina, fidandosi di averla raccomandata bene, non ebbero alcun pensiero per la loro cara figlia, e così sentirono meno il dolore del distacco; ma Spinalunga, che dagli ufficiali incaricati di aprire tutte le sere la carrozza per servire la cena alla Principessa, aveva saputo che si avvicinavano alla città dov’erano aspettate, cominciò a metter su la madre perché compisse il suo tristo disegno, prima che il Re e il Principe venissero loro incontro e mancasse il tempo di fare il gran colpo.

Cosicché, quando fu circa l’ora del mezzogiorno e quando i raggi del sole saettavano con maggior forza, ella tagliò di netto con un gran coltello fatto apposta, che aveva portato seco, l’imperiale della carrozza dove stavano rinserrate. Fu quella la prima volta che la Principessa Desiderata vide la luce del giorno. Appena l’ebbe vista, mandò un sospiro e si precipitò fuori della carrozza, trasmutata in una Cervia bianca: e a quel modo si messe a correre fino alla vicina foresta, dove si nascose in un luogo folto e oscuro, per potervi piangere, senza essere vista da alcuno, le grazie, i bei lineamenti e la elegante figura, che aveva perduta.

La fata della fontana, che dirigeva questa strana avventura, vedendo che tutti quelli che accompagnavano la Principessa si davano un gran moto, gli uni per seguirla, gli altri per correre alla città e fare avvertito il Principe Guerriero della disgrazia accaduta, messe sottosopra cielo e terra: talché i lampi e i tuoni impaurirono anche i più coraggiosi: e in grazia del suo portentoso sapere, riuscì a trasportare quelle persone molto lontano di lì, togliendole in questo modo da un luogo, dove la loro presenza non le faceva punto piacere.

Le sole che restassero, furono la dama d’onore, Spinalunga e Viola-a-ciocche.

Quest’ultima corse dietro alla sua padrona, facendo risuonare il bosco del nome di lei e de’ suoi acuti lamenti.

Le altre due, contentissime di vedersi libere, non persero un minuto per fare quanto avevano già fissato.

Spinalunga s’infilò i vestiti di Desiderata. Il manto reale, che doveva servire per le nozze, era d’una ricchezza da non potersi dire, e la corona aveva dei diamanti grossi due o tre volte il pugno della mano. Il suo scettro era d’un rubino d’un sol pezzo: e il globo che teneva nell’altra mano, una perla grossa quanto il capo d’un bambino. Tutte cose bellissime a vedersi e pesantissime a portarsi addosso: ma bisognava non lasciare indietro nessuno degli ornamenti reali, una volta che Spinalunga voleva farsi credere la Principessa.

In quest’abbigliamento, Spinalunga, seguita dalla madre che le reggeva lo strascico, si avviò verso la città. La falsa Principessa camminava con passo maestoso. Ella era sicura che sarebbe venuta gente a incontrarla; faktem jest, że, non avevano ancora fatta molta strada, che scorsero un drappello di cavalleria, e in mezzo due portantine luccicanti di oro e di gemme, portate da piccoli muli, ornati di lunghi pennacchi verdi (perché il verde era il colore favorito della Principessa).

Il Re che stava in una portantina, e il Principe malato nell’altra, non sapevano che cosa pensare di queste dame, che venivano incontro a loro. I più curiosi galopparono innanzi, e dalla ricchezza dei vestiti giudicarono che dovessero essere due signore di gran riguardo. Scesero da cavallo e le salutarono con molto rispetto. “Fatemi la graziadisse loro Spinalungadi sapermi dire chi c’è dentro quelle portantine.

“pani”, essi risposero, “c’è il Re e il Principe suo figlio, che vanno incontro alla Principessa Desiderata.

Allora vi prego”, continuò ella, “di andare a dir loro che la Principessa è qui. Jedna twarz, che è nemica della mia felicità, ha sparpagliato e disperso tutti coloro che mi accompagnavano a furia di tuoni, di lampi e di prodigi paurosi: ma ecco qui la mia dama d’onore, la quale è incaricata di presentare le lettere del Re mio padre e di tenere in custodia le mie gioie.

I cavalieri, a queste parole, baciarono subito il lembo della sua veste e andarono di corsa a dire al Re che la Principessa si avvicinava.

“Jak na przykład!”, egli esclamò, “ella se ne viene a piedi e di pieno giorno?” Essi gli raccontarono ciò che ella aveva detto loro. Książę, che smaniava d’impazienza, li chiamò, dicendo loro con gran premura: “Non è un prodigio di bellezza? un vero miracolo? una Principessa senza confronti?”.

Nessuno rispose: per cui il Principe ne rimase stupito.

Si vede proprio”, egli riprese, “che dovendo dirne troppo bene, preferite piuttosto non dir nulla.

“lord, voi la vedrete da voi”, disse il più ardito di essi, “sarà che lo strapazzo del viaggio l’abbia un po’ trasfigurita.

Il Principe rimase di stucco: se fosse stato più in forze, si sarebbe buttato giù dalla portantina per correre ad appagare la sua impazienza e la sua curiosità. Il Re scese a piedi, e avanzandosi con tutto il corteggio raggiunse la falsa Principessa. Vederla, gettare un grido e tirarsi indietro di qualche passo, fu un punto solo. “Chi vedo mai?”, powiedział, “ma questa è una vera perfidia.

“Rozpłodnik”, disse la dama d’onore avanzandosi a faccia fresca, “ecco qui la Principessa Desiderata con le lettere del Re e della Regina. Io rimetto pure nelle vostre mani la cassetta delle gioie, che mi fu consegnata sul punto di partire.

Il Re serbò un silenzio sinistro e cupo; i Książę, appoggiandosi al braccio di Beccafico, si avvicinò a Spinalunga. Dio degli Dei! come dové egli restare, vedendo una fanciulla di una statura così sperticata da far paura? Essa era così lunga, che gli abiti della Principessa le toccavano appena il ginocchio; secca come un uscio; col naso che somigliava al becco ricurvo di un pappagallo, e rosso e lustro in cima come un peperone. Denti più neri e più disuniti di quelli, non se n’è visti mai: w słowie, ell’era tanto brutta, quanto Desiderata era bella.

Książę, che aveva sempre dinanzi agli occhi l’immagine della sua cara Principessa, al vedere questa brutta befana rimase imbietolito: non aveva fiato né per muoversi né per dire una mezza parola. Soltanto, dopo averla guardata un poco cogli occhi fuor della testa, si volse al Re ed esclamò:

Io sono tradito! Il maraviglioso ritratto sul quale ho vincolata la mia libertà non ha che veder nulla con la persona che ci è stata inviata. Hanno preteso ingannarmi? ci sono riusciti: ma a me mi costerà la vita”.

Che cosa intendete dire, Senor?”, disse Spinalunga. “Chi è che ha cercato di ingannarvi? sappiate, Senor, che sposando me, non vi hanno ingannato davvero.

Tanta sfacciataggine e tanta arroganza non aveva esempio. Per parte sua, anche la dama d’onore rincarava la dose:

“O! mia bella Principessa”, wykrzyknął, “dove siamo mai capitate? » forse in questo modo, che si accoglie una Principessa par vostro? Quale incostanza! e che razza di procedere!…Il Re vostro padre saprà farsene render ragione”.

Tocca a noi farsi rendere ragione”, ribatté il Re, “egli ci aveva promesso una bella Principessa e ci manda invece un sacco d’ossi, una mummia da fare scappare dallo spavento: ora non mi fa più specie che egli abbia tenuto nascosto questo bel tesoro per quindici anni di seguito: aspettava che capitasse il merlotto: e la disgrazia è capitata su noi: ma staremo a vedere come finirà.

Ma quale insolenza!”, esclamò la falsa Principessa. “Quanto sono sventurata di esser venuta qui, sulla parola di questa razza di gente! Guardate un po’ il gran delitto di essersi fatta ritrattare un po’ più bella del vero! Non sono forse cose che accadono tutti i giorni? Se per queste piccole marachelle i Principi rimandassero indietro le loro fidanzate, poche ma poche bene se ne mariterebbero.

Il Re e il Principe, colla bizza fino alla punta dei capelli, non si degnarono risponderle: salirono ciascuno nella loro portantina, mentre una guardia del corpo, senza tanti complimenti, messe in groppa al cavallo, dietro di sé, la Principessa: la dama d’onore ebbe lo stesso trattamento: e così furono menate in città, dove per ordine del Re furono chiuse nel Castello delle Tre Punte.

Il Principe Guerriero restò così sbalordito da questo colpo, che tutta la pena gli si rinserrò in fondo al cuore. Quand’ebbe fiato per parlare, che cosa mai non disse del suo tristo destino? Egli era sempre innamorato come prima, ma non gli restava per oggetto della sua passione che un bugiardo ritratto. Tutte le sue speranze andate in fumo: tutte le sue illusioni intorno alla Principessa Desiderata, svanite! Non c’era disperazione da potersi agguagliare alla sua. La Corte gli era divenuta un soggiorno insoffribile, e pensò, appena ristabilitosi un po’ in salute, di fuggirsene di nascosto in un luogo solitario e passarvi tutto il resto della sua misera vita.

Confidò questa sua idea soltanto al fido Beccafico, nella certezza che questi lo seguirebbe dappertutto: e lo scelse apposta per avere una persona colla quale potersi sfogare più liberamente che con chiunque altro, del brutto tiro che aveva dovuto patire. Appena si sentì un po’ meglio, partì dalla Corte, lasciando sulla tavola del suo gabinetto una lunga lettera pel Re, colla quale lo avvertiva che sarebbe tornato appena avesse ritrovato un po’ di quiete di spirito: ma intanto lo scongiurava di pensare alla vendetta di tutti e due, e di tener sempre in prigione quello spauracchio di Principessa.

È facile immaginarsi il dolore del Re nel ricevere questa lettera. Credette morir di dolore per la lontananza di un figlio, così adorato. Mentre tutti s’ingegnavano di consolarlo, il Principe e Beccafico facevano strada: finché in capo a tre giorni si trovarono in una gran foresta, così oscura per la spessezza delle piante e così seducente per la freschezza dell’erbe e per i ruscelletti e i fili d’acqua, che scorrevano in tutti i versi, che il Principe, rifinito dal lungo cammino, non essendosi ancora rimesso perbene in forze smontò da cavallo e si sdraiò malinconicamente per terra, reggendosi il capo con la mano, e per la debolezza avendo appena fiato di parlare. “lord”, gli disse Beccafico, “mentre vi riposate un poco, io anderò in cerca di qualche frutto perché possiate rinfrescarvi: e intanto darò un’occhiata per farmi un’idea del luogo dove ci troviamo.Il Principe non rispose, ma gli fece segno col capo, come per dirgli: “On jest w porządku”.

Egli è ormai un bel pezzo che abbiamo lasciata la Cervia nel bosco, voglio dire l’incomparabile Principessa. Ella pianse, come può piangere una cervia all’ultima disperazione, quando si accorse delle sue nuove forme, specchiandosi nell’acqua di una fontana.

“Jak na przykład! e son io, proprio io?”, to powiedział, “ed è per l’appunto oggi, che mi trovo ridotta a subire la più trista avventura che possa mai toccare a un’innocente Principessa come me, per capriccio e colpa delle fate? E quanto dovrà durare questa metamorfosi? E dove nascondermi, perché i leoni, gli orsi e i lupi non mi divorino? Come potrò io cibarmi d’erba?” E via di questo passo, faceva a se stessa mille domande, e provava il più acerbo dolore che mai si possa.

Se qualche cosa poteva consolarla, era il vedere che essa era una bella cervia, nello stesso modo che era stata una bella Principessa.

Spinta dalla fame, Desiderata si messe a mangiar l’erba con molto appetito: e non sapeva intendere come questa cosa potesse stare. Quindi si accoccolò sul muschio: intanto si fece notte, senza addarsene: ed essa la passò in mezzo a spaventi così terribili, da non poterseli figurare.

Sentiva le bestie feroci a pochi passi di distanza; e scordandosi di esser Cervia, provava ad arrampicarsi su per gli alberi.

I primi chiarori del giorno la rassicurarono un poco: ammirò la levata del sole: e il sole gli pareva così maraviglioso, che non finiva mai di guardarlo. Tutte le grandi cose, che ne aveva sentite dire, le sembravano molto inferiori a quel che vedeva. Era questo l’unico svago che avesse in quel luogo deserto. Per parecchi giorni vi restò sola sola.

La fata Tulipano, che aveva sempre voluto bene a questa Principessa, si appassionava di cuore per la sua disgrazia; ma d’altra parte, essa era molto indispettita che tanto la Regina come la figlia avessero fatto così poco conto de’ suoi consigli: perché, se vi ricordate, la buona fata aveva ripetuto loro più volte che se la Principessa fosse partita prima de’ quindici anni compiti, sarebbe andata incontro a qualche malanno. A ogni modo non volle lasciarla in balìa alle ire della fata della fontana, e fu essa stessa che guidò i passi di Viola-a-ciocche verso la foresta, perché questa fida confidente potesse consolarla nella sua terribile sventura.

La bella Cervia se ne andava, krok za innego, lungo un fiumiciattolo, quando Viola-a-ciocche, non avendo più gambe per camminare, si coricò per pigliare un po’ di riposo. Tutta afflitta, stava almanaccando colla testa da qual parte volgersi per potersi imbattere nella sua cara Principessa. Appena la Cervia l’ebbe vista, fece tutto un salto, e passata dall’altra parte del fiume, che era abbastanza largo e profondo, venne a gettarsi addosso a Viola-a-ciocche e le fece un’infinità di carezze. Ella rimase stupita, non sapendo se le bestie di quel luogo avessero una simpatia particolare per gli uomini tanto da diventare umane, o se la Cervia la conoscesse; perché a dirla tale e quale, non accade tutti i giorni di vedere una Cervia che faccia con tanto garbo e con tanta cortesia gli onori della foresta.

Dopo averla guardata attentamente, si accorse con molta maraviglia che da’ suoi occhi sgorgavano alcuni grossi lacrimoni; per cui non ebbe più l’ombra del dubbio che quella fosse la sua cara Principessa. Le prese le zampe e gliele baciò collo stesso rispetto e colla medesima tenerezza, come le avrebbe baciato le mani.

Provò a parlare e s’avvide che la Cervia la intendeva benissimo: ma non poteva risponderle; e allora le lacrime e i sospiri raddoppiarono da una parte e dall’altra. Viola-a-ciocche promise alla sua padrona che non l’avrebbe abbandonata mai: la Cervia le fece mille piccoli segni col capo e cogli occhi, per farle intendere che ne sarebbe contentissima, e che questa cosa la consolerebbe in parte delle sue pene.

Erano state insieme tutta la giornata, quando la Cervietta ebbe paura che la sua fida Viola-a-ciocche potesse aver bisogno di mangiare, e la menò in un certo punto della foresta, dove aveva veduto alcune frutta selvatiche ma saporite. Viola-a-ciocche ne mangiò moltissime, perché si sentiva morire dalla fame; ma quand’ebbe finita la sua cena, fu presa da una grande inquietudine, perché non sapeva dove si sarebbero ricoverate per dormire. Restare in mezzo alla foresta, esposte a tutti i pericoli, non era nemmeno da pensarci.

Non avete paura, graziosa Cervia”, powiedziała, “a passare la nottata qui?”

La Cervia alzò gli occhi al cielo e sospirò.

Ma pure”, continuò Viola-a-ciocche, “voi avete già percorso una parte di questa vasta solitudine: non vi son, w przypadku, punte capanne, un carbonaio, un taglialegna, un eremitaggio?”

La Cervia fece col capo di no.

Oh Dei!”, esclamò Viola-a-ciocche, “domani non sarò più viva: quand’anche avessi la sorte di scansare le tigri e gli orsi, son sicura che basterebbe la paura per uccidermi. E non crediate, mia cara Principessa, che mi dispiaccia per me di perdere la vita: me ne dispiace per voi. Słabe mnie! Lasciarvi in questi luoghi, senza un’anima che vi consoli! Si può immaginare più trista cosa?”

La Cervietta si mise a piangere: ella singhiozzava come potrebbe fare una persona. Le sue lacrime toccarono il cuore alla fata Tulipano, che in fondo l’amava teneramente e che, nonostante la sua disobbedienza, aveva sempre vegliato alla conservazione di lei: za pomocą którego, apparendole tutt’a un tratto, le te: “Non ho nessuna voglia di farvi dei rimproveri: lo stato in cui vi trovate mi fa troppa pena”.

Cervietta e Viola-a-ciocche la interruppero, gettandosi ai suoi ginocchi: la prima le baciava le mani e le faceva le carezze più graziose di questo mondo: mentre l’altra la scongiurava a muoversi a pietà della Principessa, rendendole le sue sembianze naturali.

Ciò non dipende da me”, disse Tulipano; “colei che le fece tanto male ha molto potere; ma io abbrevierò il tempo della sua penitenza: e per addolcirla un poco, appena si farà notte ella lascerà le spoglie di Cervia; ma ai primi chiarori dell’alba, bisognerà che le riprenda daccapo e corra per la pianura e per la foresta, come le altre Cervie.

Cessare di essere Cervia durante la notte, era già qualcosa, anzi molto: e la Principessa dette a dividere la sua allegrezza a furia di salti e di capriole, che messero di buon umore la fata. “Pigliate”, diss'ella, “per questa viottola, e troverete una capanna abbastanza decente per questi luoghi campestri.

Ciò detto, zniknął. Viola-a-ciocche obbedì, e insieme con la Cervia entrò nella viottola, che era lì a pochi passi, e trovarono una vecchia seduta sulla soglia della porta, che stava ultimando un canestro di giunchi.

Viola-a-ciocche la salutò: “Vorreste voi, Moja dobra babcia”, le te, “darmi un po’ d’ospitalità insieme a questa Cervia?”.

Ma sì, figlia mia, che ti ospiterò volentieri: entra pure colla tua Cervia.

E detto fatto, le menò subito in una graziosa camerina, che aveva le pareti e l’impiantito di tavole di ciliegio: ci erano due letti di tela bianca: biancheria finissima, e ogni altra cosa così semplice e linda, che la Principessa ha raccontato dopo di non aver mai trovato nulla che fosse più di suo gusto.

Quando fu notte buia Desiderata cessò di essere cervia: abbracciò più di cento volte la sua cara Viola-a-ciocche; la ringraziò per l’affezione che l’aveva impegnata a seguire la sua fortuna, e le promise di farla felice, appena la sua penitenza fosse finita.

La vecchia venne a bussare con molto garbino alla porta e, senza entrare, dette a Viola-a-ciocche dei frutti squisiti, de’ quali ne mangiò anche Desiderata, e con un grande appetito: quindi andarono a letto, ma appena giorno, Desiderata essendo ritornata Cervia, cominciò a grattare coi piedi la porta, perché Viola-a-ciocche le aprisse. All’atto di separarsi, tutte e due si scambiarono i segni di un vivo dispiacere, sebbene il distacco fosse di poche ore: e la Cervia, lanciatasi nel fitto del bosco, cominciò a correre, secondo il suo solito.

Mi par di aver detto che il Principe Guerriero si era fermato nella foresta, e che Beccafico girava in qua e in là, in cerca di frutti. Era già molto tardi, quand’esso capitò alla casina della buona donna, di cui si è già parlato. Esso si presentò con modi molto cortesi e le chiese quelle cose che gli abbisognavano per il suo padrone.

La vecchina fece in un lampo a empirgli un corbello di frutta, e glielo dette dicendogli:

Ho paura che se passate la notte qui, a cielo scoperto, vi capiterà qualche disgrazia: io non posso offrirvi che una povera stanzuccia: se non altro, sarete al sicuro dai leoni”.

Beccafico la ringraziò, e le disse che era in compagnia di un amico, e che andava a proporgli di andare a casa di lei: difatti seppe pigliare il Principe così per il suo verso, che questi si lasciò menare alla casa della buona donna. La trovarono, che era ancora sulla porta: ed essa, in punta di piedi, li menò in una camera, compagna a quella della Principessa, e tutte e due così accosto l’una all’altra, che erano separate da un semplice tramezzo.

Il Principe passò la notte inquietissimo, secondo il solito: ma appena il sole gli batté nell’imposte della finestra, si alzò, e per isvagarsi dall’uggia che aveva addosso andò nella foresta, dicendo a Beccafico di non seguirlo. Camminò una mezza giornata, senza neanche sapere dove andasse; finché capitò in un praticello, abbastanza grande, tutto coperto d’alberi e d’erba di muschio. In quel punto sbucò fuori una Cervia, ed egli non poté resistere alla voglia d’inseguirla, perché la caccia era la sua passione prediletta: sebbene ora non fosse più come una volta, dacché aveva nel cuore quest’altra spina. Pur nondimeno si messe dietro alla Cervia, e di tanto in tanto le tirava coll’arco dei dardi, che la gelavano dalla paura, quantunque non le facessero il più piccolo male: perché bisogna sapere che la sua amica Tulipano vegliava in sua difesa: e non ci voleva di meno della mano soccorritrice di una fata per salvarla dalla morte, sotto una pioggia di colpi così bene assestati.

Non è possibile essere stracchi, come lo era la Principessa delle Cervie, così poco avvezza a questo nuovo esercizio. Alla fine ebbe la fortuna di svoltare a secco per una viottola, dove il pericoloso cacciatore, avendola persa di vista e sentendosi anch’esso stanco morto, non si ostinò a darle dietro.

Passata in questo modo la giornata, la povera Cervia vide con gioia avvicinarsi l’ora di tornare a casa: difatti s’incamminò verso la capanna dove Viola-a-ciocche l’aspettava con impazienza. Entrata in camera, si buttò sul letto, rifinita e grondante di sudore. Viola-a-ciocche le faceva un monte di carezze e si struggeva di sapere che cosa le fosse accaduto. Essendo venuto il momento di perdere la sua buccia di Cervia, la bella Principessa riprese la sua vera sembianza e gettando le braccia al collo della sua amica del cuore:

“Słabe mnie!”, disse ella, “io credeva di dover temere soltanto la fata della fontana e le bestie feroci della foresta: ma oggi sono stata insegnita da un giovine cacciatore: l’ho appena veduto, tanto io fuggivo a gambe: mille dardi mi minacciavano una morte inevitabile, e mi son salvata, non so neppur io come”.

Non vi conviene più andar fuori, mia bella Principessa”; disse Viola-a-ciocche, “date retta a me: passate in questa camera il tempo fatale della vostra penitenza, io anderò qui alla città più vicina a comprarvi dei libri perché abbiate uno svago: leggeremo i nuovi racconti che hanno scritto sulle fate, e faremo dei versi e delle canzonette.

Taci, mia cara figlia”, riprese la Principessa, “mi basta la cara immagine del Principe Guerriero, per farmi passare piacevolmente le giornate intere; ma quella stessa potenza che mi condanna durante il giorno alla trista condizione di Cervia, mi forza, malgrado mio, a fare quello che fanno le cervie: io corro, salto e mangio l’erba com’esse, e in quel tempo lì, una camera sarebbe per me una prigione insoffribile.

Era così affaticata dalla caccia che chiese da mangiare: e dopo, i suoi begli occhi si chiusero fino allo spuntar dell’alba. Appena si accorse che faceva giorno, accadde la solita metamorfosi ed ella riprese la via della foresta.

Il Principe dal canto suo era tornato sulla sera a raggiungere il suo grande amico.

Ho passato la giornata”, gli disse, “a dar dietro alla più bella Cervia che abbia mai veduto: più di cento volte essa mi ha fatto cilecca con una sveltezza straordinaria: e sì che ho tirato giusto, né so capire com’abbia fatto a scansare i miei colpi. Domani a giorno vo’ tornare a cercarla, e questa volta non mi scappa.

Infatti il giovane Principe che faceva di tutto per divagarsi da un’idea che oramai credeva un sogno, vedendo che la caccia per lui era una gran distrazione, andò di buonissim’ora nello stesso punto dove aveva trovato la Cervia; ma essa aveva pensato bene di non andarvi, per paura si rinnovasse il brutto caso del giorno innanzi. Il Principe guardava di qua e di là, e seguitava a camminare; aż, essendo un po’ accaldato, non gli parve vero di trovare delle mele, che al colore erano bellissime; ne colse, Jadł i szybko zasnęłam jak kłoda, leżącego świeże przetargowe trawy w cieniu niektórych drzew, w którym wydawało się, że wiele ptaków mieli cały punkt spotkań.

podczas snu, nasze nieśmiałe Cervia, Zawsze w poszukiwaniu samotnych miejscach, Podał tamtędy. Jeśli widział od razu, może on uciec: ale znalezienie, senza addarsene, przekazać przytulając go, nie mógł znieść, obserwując: i jego sen wydawał się tak głęboko, którzy czuli znacznie bezpieczniej jest zatrzymać ze wszystkim wygodne kontemplować piękne rysy.

Oh Dei! Jak stanęła kiedy poznała!

Że ukochany obraz został wyrzeźbiony w jej sercu zbyt, więc mógł zapomnieć jej w tak krótkim czasie.

miłość, miłość, Twierdzą oni do niej? Vuoi tu che Cervietta si esponga a perdere la vita per mano del Principe? Non dubitare, lo farà; essa non ha più testa per pensare alla propria sicurezza. Si accovacciò a pochi passi distante da lui, e i suoi occhi, innamorati a guardarlo, non sapevano staccarsi un minuto solo: sospirava e mandava dei piccoli gemiti; aż, fattasi un po’ di coraggio, si avvicinò tanto, che quasi lo toccava: quand’egli si svegliò a un tratto.

La sua meraviglia fu grande. Riconobbe la Cervia che gli aveva dato tanto da fare, e che aveva cercato per tutta la foresta: e trovarsela ora così vicina, gli parve quasi un miracolo. Essa non aspettò che egli tentasse di prenderla, ma fuggì con quanto ne avea nelle gambe; ed egli, dietro alla gran carriera. Di tanto in tanto si fermavano per ripigliar fiato, perché la bella Cervia era stanca del giorno innanzi, e lo stesso era del Principe. Ma ciò che faceva rallentare di più la corsa della Cervia, era… sam, debbo dirlo? era il gran dispiacere di allontanarsi da colui, che l’aveva ferita più coi suoi pregi che colle sue frecce. Egli la vedeva ogni pochino voltarsi col capo verso di lui, come per chiedergli se voleva che ella perisse per i suoi colpi: e quando egli era a tocco e non tocco per raggiungerla, ella ripigliava nuova forza per scappare.

“O! se tu potessi intendermi, Cervietta mia”, gridava il Principe, “tu non mi fuggiresti a questo modo! Io ti amo; io ti voglio dar da mangiare. Tu sei carina, e io voglio aver cura di te.Ma il vento portava via le parole, per cui non arrivavano fino agli orecchi di Cervia.

Alla fine, dopo aver fatto il giro della foresta, ella, non avendo più fiato da correre, rallentò il passo: il Principe invece raddoppiò il suo e la raggiunse con una gioia, della quale non si credeva più capace. Vide subito che ella aveva finite le sue forze: era tutta sdraiata per terra, come una povera bestiola, mezza morta, non aspettando altro che finire la vita per le mani del suo vincitore. Ma esso, invece di mostrarsi crudele, cominciò a carezzarla.

Bella Cervia”, le te, “non aver paura: vo’ condurti meco, e devi star sempre con me.

Tagliò apposta alcuni rami d’albero: li piegò con garbo, li ricuoprì di muschi e vi sparse su delle rose, colte da una macchia che era tutta fiorita. Prese quindi la Cervia fra le sue braccia, le fece appoggiare il capo sul collo e andò a posarla amorosamente sul lettino erboso, fatto da lui. Poi si sedette accanto cercando qua e là dei fili d’erba, che le presentava alla bocca, e che ella mangiava nella sua mano. Sebbene non sperasse punto di essere inteso, il Principe continuava a parlare: ed ella, per quanto grande fosse il piacere che provava nel vederlo, s’inquietava per l’avvicinarsi della notte.

Che sarà mai”, diceva fra sé e sé, “caso mi vedesse tutt’a un tratto cambiar di sembianza? O fuggirà spaventato, o, se non fugge, che avverrà di me, trovandomi sola sola in mezzo a questa foresta?”

Ella si lambiccava il cervello per trovare il modo di mettersi in salvo, quand’egli stesso le agevolò la strada: perché, nel timore che la Cervia patisse la sete, se ne andò a cercare un qualche ruscello, per menarvela; ma in quel mentre che stava cercando, ella se la dette a gambe e giunse alla capanna, dove Viola-a-ciocche l’aspettava. Si gettò di nuovo sul letto; sopravvenne la notte, la sua metamorfosi cessò e prese a raccontare la sua avventura.

Lo crederai, moja droga?”, ella disse all’amica, “il mio Principe Guerriero è qui, proprio qui in questa foresta; è lui che da due giorni mi dà la caccia, a, dopo avermi presa, mi ha fatto mille carezze. O! com’è poco somigliante il ritratto che me ne fecero ! Egli è cento volte più bello; quello stesso disordine, che sogliono avere i cacciatori negli abiti e nella persona, non toglie nulla alla sua fisonomia geniale: Przeciwnie, gli dona un certo non so che, da non potersi ridire a parole. Non son io forse una gran disgraziata a dover fuggire questo Principe? egli che mi fu destinato da’ miei genitori? egli che mi ama ed è riamato. Non ci mancava altro che una fata, che mi pigliasse a noia fin dalla mia nascita, per avvelenarmi tutti i giorni della mia vita!…”

E dette in un gran pianto. Viola-a-ciocche la consolò e le fece sperare che quanto prima le sue pene si cambierebbero in tante allegrezze.

Książę, appena ebbe trovato una fonte, tornò subito dalla sua cara Cervia: ma la Cervia non era più dove l’aveva lasciata. La cercò dappertutto, ma inutilmente, e se la prese con lei, come se l’avesse creduta capace di ragionare.

Com’è mai possibile”, egli esclamò, “che io debba aver sempre dei motivi di lagnarmi di questo sesso volubile e ingannatore?”

E tornò dalla buona vecchia col cuore amareggiato: raccontò al suo fido amico l’avventura, e tacciò la Cervia d’ingratitudine. Beccafico non poté far di meno di ridere della bizza del Principe, e gli consigliò di punire la Cervia, la prima volta che gli capitasse sotto. “Rimango qui apposta,” rispose il Principedopo ripartiremo per altri paesi più lontani.

Si fece daccapo giorno, e col giorno la Principessa riprese la figura di Cervia bianca. Ella non sapeva a qual partito appigliarsi: o andare negli stessi luoghi, dove il Principe era solito cacciare; o tenere una strada diversa, per non incontrarlo. Scelse quest’ultimo partito, e si allontanò dimolto, ma dimolto assai: ma il giovane Principe, furbo quanto lei, indovinò che essa avrebbe usata questa piccola astuzia; ed ecco che te la coglie calda calda nel più fitto della foresta, dove essa credeva di essere sicura da ogni pericolo. Appena essa lo vede, schizza in piedi, scavalca le macchie, e impaurita anche di più per il caso del giorno avanti, fugge via come il vento, ma in quella che sta per traversare una viottola, il Principe la mira così giusto, che le pianta una freccia nella gamba. Ella sentì un gran male, e non avendo più forza per correre, si lasciò cadere per terra.

Questa trista catastrofe non poteva scansarsi, perché la fata della fontana l’aveva decretata avanti, come lo scioglimento della strana avventura. Il Principe si avvicinò e fu preso da un vivo dolore nel vedere la Cervia che grondava sangue; strappò alcune erbe, le accomodò sulla ferita, per diminuirne lo spasimo, e preparò un nuovo letto di rami e di foglie. Egli teneva la testa di Cervietta sulle ginocchia:

E non sei tu, cervellino volubile”, le te, “la cagione della disgrazia che ti è toccata? Che ti aveva io fatto di male, ieri, da abbandonarmi a quel modo? Ma oggi non mi scappi, perché ti porterò con me”.

La Cervia non rispose nulla: e che cosa poteva dire? Aveva torto e non poteva parlare; sebbene non sia sempre vero che quelli che hanno torto, stiano zitti. Il Principe la finiva dalle carezze.

Come mi dispiace di averti ferita”, le diceva, “tu mi odierai e io voglio invece che tu mi ami.

A sentirlo, pareva che una voce segreta gl’ispirasse quelle cose che egli diceva a Cervietta. Intanto si fece l’ora di tornare dalla buona vecchia. Egli prese la sua preda, e non fu per lui piccola fatica quella di portarla addosso, o di condurla a mano, o di strascinarsela dietro. Essa non voleva in nessun modo andar con lui. “Che sarà di me?”, powiedział, “jak! e dovrò trovarmi sola con questo Principe? Nie: piuttosto la morte.

Ella faceva la morta e gli spiombava le spalle col peso: il Principe era in un lago di sudore e colla lingua fuori dalla fatica: e sebbene la capanna non fosse molto distante, sentiva che non ci sarebbe potuto arrivare, senza qualcuno che gli avesse dato una mano. Pensò di chiamare il suo fido Beccafico: ma prima di abbandonare la preda, la legò ben bene con alcuni nastri a pié d’un albero, per paura che non gli scappasse.

niestety! Chi poteva mai figurarsi che la più bella Principessa del mondo sarebbe un giorno trattata in questo modo da un Principe che l’adorava? Essa si provò inutilmente a strappare i nastri; ma i suoi sforzi non facevano che stringerli di più, e stava sul punto di strozzarsi con un nodo scorsoio, che le stringeva la gola, quando volle il caso che Viola-a-ciocche, stanca di starsene chiusa in camera, uscì per prendere una boccata d’aria e passò sul luogo, dov’era la Cervia bianca che si dibatteva. Come rimase a vedere la sua cara Principessa in quello stato! Non poté scioglierla tanto presto, come avrebbe voluto, perché i nastri erano fermati con molti nodi: e mentre stava per menarla via, ritornò il Principe insieme con Beccafico.

Per quanto grande sia il rispetto che posso aver per voi, O Signora”, le disse il Principe, “permettetemi di oppormi al furto che volete farmi. Questa Cervia l’ho ferita io, è mia; io le voglio bene e vi supplico di lasciarmela.

“lord”, rispose con bella maniera Viola-a-ciocche, che era compitissima e graziosa quanto mai, “questa Cervia apparteneva a me prima che fosse vostra: rinunzierei piuttosto alla vita, che a lei; e se volete vedere come ella mi conosce, non dovete far altro che lasciarla un po’ in libertà. Animo, mia bella Bianchina, abbracciami”, diss'ella: e Cervietta le si gettò colle zampe al collo. “Baciami qui, su questa gota!”, ed essa ubbidì. “Toccami dalla parte del cuore”, ed essa ci portò la zampina. “Fai un sospiroed essa sospirò.

Il Principe non poté dubitare di quanto affermava Viola-a-ciocche.

Io ve la rendo”, diss’egli garbatamente, “ma vi confesso che lo faccio a malincuore.

Ella se n’andò via subito colla sua Cervia.

Tanto l’una che l’altra non sapevano che il Principe albergasse sotto lo stesso tetto: egli le pedinava a una certa distanza, e restò maravigliato vedendole entrare dalla buona vecchia, che stava appunto aspettandole. Dopo pochi minuti vi giunse anch’esso: e spinto da un moto di curiosità, di cui era cagione la Cervia bianca, domandò alla vecchia chi fosse la giovane signora: e questa disse che non la conosceva né punto né poco, che l’aveva presa in casa colla sua Cervia, che pagava bene, e che viveva ritiratissima. Beccafico volle bracare, e domandò dov’era la camera di quella signora: e gli fu risposto che era vicina alla sua e separata soltanto da un semplice intavolato.

Quando il Principe fu nella sua stanza, Beccafico gli disse, o che egli s’ingannava all’ingrosso, o quella fanciulla doveva essere stata colla Principessa Desiderata: e che si ricordava di averla veduta a Corte, quando vi andò ambasciatore.

Perché mi richiamate alla mente questi tristi ricordi?”, disse il Principe, “per quale stranissimo caso volete voi che ella si trovi qui?”

Ecco ciò che non vi so dire, signor mio”, soggiunse Beccafico, “ma mi struggo di vederla un’altra volta: e poiché siamo divisi da un tramezzo di legno, voglio farci un buco.

Mi pare una curiosità inutile”, disse il Principe mestamente, perché le parole di Beccafico gli avevano rinnuovato tutti i suoi dolori: e aperta la finestra, che guardava nel bosco, diventò pensieroso.

Intanto Beccafico lavorava, e in pochi minuti fece un buco abbastanza grande da poter vedere la graziosa Principessa, la quale era vestita di un abito di broccato d’argento, sparso di fiori color rosa, ricamati in oro e smeraldi: i suoi capelli cadevano giù in grandi riccioli, sul più bel collo, che si possa vedere; il suo carnato brillava de’ più vivi colori e gli occhi innamoravano a guardarli.

Viola-a-ciocche stava in ginocchio davanti a lei, e con alcune strisce di tela fasciava il braccio della Principessa, dal quale il sangue colava in grande abbondanza: e tutte e due parevano in gran pensiero per questa ferita.

Lasciami morire”, diceva la Principessa, “meglio la morte, che questa vita disgraziata, che mi tocca a fare. Che si canzona! esser Cervia tutto il giorno: veder colui, al quale sono destinata, senza potergli parlare, senza fargli conoscere la mia fatale sciagura. niestety! se tu sapessi le cose appassionate che mi ha detto, sotto la mia figura di Cervia; se tu sentissi la sua voce, se tu vedessi i suoi modi nobili e seducenti, tu mi compiangeresti anche più che tu non faccia, per essere in tale stato da non potergli spiegare il mio crudele destino.

Immaginatevi lo stupore di Beccafico a vedere e sentire di queste cose. Corse dal Principe, e tirandolo via dalla finestra, con un trasporto di gioia indicibile:

Oh signore”, esclamò, “spiccatevi a metter l’occhio al buco di quest’intavolato, e vedrete il vero originale del ritratto, che ha formato per tanto tempo la vostra delizia”.

Il Principe guardò e riconobbe subito la sua Principessa; e forse sarebbe morto di gioia, se non gli fosse venuto il sospetto di esser vittima di qualche incantesimo; faktem jest, że, come mettere d’accordo un incontro così maraviglioso col fatto di Spinalunga e sua madre chiuse nel castello delle Tre Punte, una col nome di Desiderata e l’altra con quello di sua dama d’onore?

Ma la passione lo lusingava, senza contare che abbiamo tutti un grandissimo garbo a credere ciò che si desidera. Fatto sta che nel caso suo, non c’era da uscirne: o morir d’impazienza o accertarsi della verità. Senza mettere tempo in mezzo, egli andò a bussare con molta manierina alla porta della camera, dov’era la Principessa. Viola-a-ciocche, non sospettando che potesse esser altri che la buona vecchia, e avendo anzi bisogno del suo aiuto per fasciare il braccio della sua padrona, corse subito ad aprire, e figuratevi come restò nel trovarsi a faccia a faccia col Principe, il quale andò a gettarsi ai piedi di Desiderata.

Era tale e tanta la commozione del suo animo, che non poté fare un discorso filato e ammodo: za pomocą którego, sebbene mi sia ingegnato di sapere che cosa balbettasse in quei primi momenti, non c’è stato nessuno che me l’abbia saputo dire. La Principessa non fu meno arruffata di lui nelle sue risposte: ma l’amore, che spesso e volentieri fa da interprete fra i mutoli, c’entrò di mezzo e li persuase tutti e due che avevano detto le cose più spiritose e più appassionate di questo mondo. Lacrime, sospiri, giuramenti, e perfino alcuni graziosi sorrisi: insomma, ci fu un po’ di tutto. La nottata passò così: si fece giorno, senza che Desiderata se n’accorgesse nemmeno, ed essa non divenne più Cervia. Non c’è da potersi immaginare la sua allegrezza, appena se ne avvide: ed essa voleva troppo bene al Principe, per indugiare a dirgliene il motivo: e così cominciò a raccontare la sua storia, e lo fece con tanta grazia e con tanta eloquenza naturale, da mettere in soggezione i primi avvocati del mondo.

“Jak na przykład!”, Zawołał książę, “siete dunque voi, mia graziosissima Principessa, quella che io ho ferito sotto la sembianza di una Cervia bianca? Che cosa debbo fare per espiare un tal delitto? Vi basta che io muoia di dolore, qui sotto i vostri occhi?” Egli era così mortificato, che il dispiacere gli si vedeva dipinto sul viso. Desiderata ci pativa e sentiva più dolore di questa cosa che della sua ferita; e voleva persuaderlo che si trattava di una sgraffiatura da non darsene l’ombra del pensiero e che, ostatecznie, ella non poteva dolersi di un male che era stato cagione per lei di tanta felicità.

Il modo col quale egli parlava era così affettuoso, che non si poteva dubitare della verità delle sue parole. E perché anch’essa, alla sua volta, potesse essere istruita di ogni cosa, il Principe le raccontò la trappoleria usata da Spinalunga e da sua madre, aggiungendo che bisognava mandar subito a dire al Re suo padre la fortuna che egli aveva avuto di poterla finalmente trovare, perché il Re si preparava appunto a muovere una guerra micidiale, per ottenere soddisfazione del grand’affronto che credeva di aver ricevuto. Desiderata lo pregò di scrivergli una lettera e di mandargliela per Beccafico, e la cosa stava per essere fatta, quand’ecco che la foresta tutt’a un tratto risuonò di una fanfara squillante di trombe, cornette, timballi e tamburi. E parve di sentir passare gran gente lì vicino alla capanna. Il Principe si affacciò alla finestra e riconobbe molti ufficiali, le sue bandiere e i suoi alfieri; ai quali ordinò di far alto e aspettarlo.

Fu per quei soldati una sorpresa graditissima: perché tutti credevano che il loro Principe si sarebbe messo alla testa, per andare a vendicarsi del padre di Desiderata. Il padre del Principe, sebbene carico d’anni, li comandava in persona. Egli si faceva portare in una lettiga di velluto ricamato in oro: e dietro a lui, un carro scoperto, dov’erano Spinalunga e sua madre. Appena veduta la lettiga, il Principe corse subito là, i Król, stendendogli le braccia, l’abbracciò con una tenerezza veramente paterna.

E di dove venite, mio caro figlio?”, domandò il vecchio, “come mai avete potuto lasciarmi nella grande afflizione, cagionatami dalla vostra lontananza?”

“lord”, disse il Principe, “degnatevi di ascoltarmi.

Il Re scese subito dalla sua portantina, e ritiratosi in un luogo appartato, il Principe gli raccontò il fortunato incontro che aveva fatto e le furberie di Spinalunga.

Il Re, tutto contento di questa bella avventura, alzò le braccia e gli occhi al cielo in atto di rendimento di grazie: e vide in questo frattempo farsi avanti la Principessa Desiderata, più bella e più risplendente di tutti gli astri riuniti insieme. Ella montava un superbo cavallo, che caracollava continuamente: cento piume di diversi colori le ornavano il capo e i più grossi diamanti del mondo erano sparsi sul suo abito, vestita com’era da cacciatrice. Viola-a-ciocche, che la seguiva, non stava meno bene di lei: e questo era tutto effetto della protezione di Tulipano, la quale aveva condotto ogni cosa con molta accuratezza e buon successo. Era essa che aveva fabbricata la graziosa capanna di legno per favorire la Principessa, e sotto le sembianze di vecchia, l’aveva poi regalata per parecchi giorni.

Dopo che il Principe ebbe riconosciuti i suoi soldati, e mentre andava a trovare il Re suo padre, la fata entrò nella camera di Desiderata: le soffiò sul braccio per guarirla della ferita: e le diede gli splendidi vestiti, coi quali ella si mostrò agli occhi del Re, che ne rimase tanto meravigliato, da stentare a credere che fosse una persona mortale. Egli le disse tutto quello che si può immaginare di più grazioso e gentile in un caso simile, e la scongiurò a non differire più a lungo ai suoi sudditi il piacere di averla per Regina.

“Dlaczego”, egli continuò a dire, “io sono determinato a cedere il mio regno al Principe Guerriero, per renderlo in questo modo più degno di voi.

Desiderata gli rispose con tutta quella gentilezza, che c’è da aspettarsi da una persona squisitamente educata: quindi, gettando gli occhi sulle due prigioniere che erano nel carro e che si nascondevano il viso colle mani, ell’ebbe la generosità di chiedere la loro grazia, e che lo stesso carro servisse a condurle dove avessero voluto andare. Il Re acconsentì al suo desiderio; ma dové ammirare il bel cuore di Desiderata e ne fece i più grandi elogi del mondo.

Fu dato ordine all’armata di tornare indietro. Il Principe montò a cavallo per accompagnare la sua bella Principessa: e giunti alla capitale furono ricevuti con mille gridi di gioia. Si allestirono i preparativi per il giorno delle nozze: giorno che fu una vera solennità, per la presenza delle sei fate amiche e propizie alla Principessa. Esse le fecero i più ricchi regali, che mai si possano immaginare e fra gli altri, il magnifico palazzo nel quale la Regina era stata a visitarle, apparve a un tratto per aria, portato da cinquantamila Amorini, i quali lo posarono in una bella pianura, sulla riva del fiume. Dopo un tal dono, era impossibile farne altri di maggior valore.

Il fido Beccafico pregò il suo signore di mettere per lui una buona parola con Viola-a-ciocche, e di unirlo con essa, quand’egli avesse sposato la Principessa: ed egli lo fece volentieri. E così a questa cara fanciulla non parve vero di trovare un’occasione coi fiocchi, arrivata appena in un paese straniero. La fata Tulipano, che aveva le mani bucate anche più delle sue sorelle, Dał jej cztery kopalnie złota w Indiach, dlaczego nie s'avesse powiedzieć, że jej mąż był bogatszy niż ona.

Ślub księcia trwała kilka miesięcy: codziennie tam znowu była jakaś partia, i za wszystko, co zrobił nic, ale śpiewać białe przygody Cervia.

 

Jeśli wszystkie baśnie powinien mieć koniecznie moralnym, Ta historia tutaj nie będzie dokładnie wiedzieć, gdzie go wyciągnąć.

Temat zawsze jest tak, że biały Cervia, Klej żałosną historię swoich nieszczęść, Nie ma rzekomo pokazać dziewczęta wielkich niebezpieczeństw, które istnieją, chce wyjść przed czasem wyjść z cienia ścian wewnętrznych, aby dostać się do blasku wielkiego świata.

Dodaj komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*